A A+ A++
A A A A

Politechnika Wrocławska

Newsletter

Polityka równości, różnorodności i dobrostanu 2025-2028

Czy wiesz, że...

Berliński modernizm i trauma wojny. Nagroda dla komiksu wykładowcy PWr

Niebieska okładka książki „DUM-DUM” Łukasza Wojciechowskiego. Biały motyw geometryczny przypomina wybuch.

Dr hab. Łukasz Wojciechowski, prof. uczelni, architekt z Politechniki Wrocławskiej, od kilku lat z powodzeniem tworzy komiksy w programie dla inżynierów AutoCAD. Jego album „Dum-dum” właśnie wygrał Nagrodę Literacką m.st. Warszawy w kategorii komiks i powieść graficzna.

Prof. Łukasz Wojciechowski to wykładowca Wydziału Architektury naszej uczelni, ale też autor książek o architekturze oraz komiksów łączących indywidualne historie z tematyką procesów historycznych, zwykle na tle wielkich miast.

Jury Nagrody Literackiej Warszawy nagrodziło jego komiks „Dum-dum”, wydany przez Kulturę Gniewu. – Rysowane w AutoCADzie „domy z rytmem” wybijają rytmy traumy, a architektoniczna, sterylna i nieco obsesyjna linia wybornie chwyta opowieść o pamięci, przemocy, tożsamości i sztuce mierzącej się z doświadczeniami granicznymi – mówili jurorzy w laudacji.

Nagroda Literacka Warszawy w obecnej formie przyznawana jest od 2008 r., ale jej historia sięga czasów przedwojennych. Do jej 19. edycji w kategorii komiksowej zgłoszono 54 tytuły.

Ekspresjonizm i człowiek w pędzącym świecie

Bohater komiksu „Dum-dum” to młody weteran I wojny światowej. Polak, którego wcielono do niemieckiej armii, po demobilizacji trafia do Berlina lat 30. Tam usiłuje radzić sobie z wojenną traumą, pracować jako kreślarz i odnaleźć się w nowoczesnym świecie.

Zdjęcie portretowe Łukasza Wojciechowskiego. Mężczyzna z krótką brodą w koszuli i okularach w grubych czarnych ramkach.

– Fascynuje mnie architektura ekspresjonistyczna, której w Berlinie jest dużo – mówi prof. Łukasz Wojciechowski. – Powstawała w kontekście powojennej traumy i modernizacji, wraz z ekspresjonistyczną sztuką: filmami takimi jak „Gabinet doktora Caligari”, malarstwem, grafiką, rzeźbą. W tym nurcie chodziło o zagłębienie się w psychikę człowieka i odwrót od cywilizacji, która doprowadziła do Wielkiej Wojny, zwanej samobójstwem Europy, co widać np. w powojennej koncepcji „architektury alpejskiej” Bruno Tauta – tłumaczy twórca komiksu.

Świat ulegał wtedy szybkiej modernizacji; miasta gwałtownie się zmieniały. Następowała elektryfikacja, rozwój infrastruktury i przemysłu, start masowej produkcji samochodów. Zarazem były to czasy kryzysu, ogromnych nierówności społecznych oraz złych warunków pracy w fabrykach i życia najbiedniejszych.

– Człowiek nie zawsze za tym nadążał, o czym jest też wspomniana w komiksie książka „Berlin Alexanderplatz” Alfreda Döblina, stworzona techniką montażu z wycinków gazet i dopisków autora – komentuje prof. Wojciechowski. – Przedstawia człowieka zagubionego w nowoczesnym Berlinie – dodaje.

Kadr z komiksu: rysunek techniczny dworca z pociągiem na górze, autobusem, zegarem i autami, z liniami wymiarowymi.

Wielkie miasta i wypaczanie idei

To kolejny komiks prof. Łukasza Wojciechowskiego, w którym losy bohaterów są wplecione w wielką historię i miejską architekturę. Czasy i otoczenie, w których oni żyją, mocno wpływają na ich stosunek do rzeczywistości.

W „Ville nouvelle” (pol. Nowe miasto) autor pokazał w konwencji retro science fiction, jak powojenna odbudowa francuskiego miasta przechodzi od prób realizacji idei równości i postępu do antyutopijnej automatyzacji i technokratyzacji przestrzeni.

W „Soleil Mécanique” (pol. Mechaniczne słońce) opowiedział fikcyjną historię architekta, który odrywa się od swych modernistycznych ideałów. W pogoni za zleceniami, zaczyna poprzez projekty wyrażać nazistowskie sny o potędze i infekuje się faszystowską ideologią.

Kadr z komiksu: miejskie budynki i piętrowe autobusy na ulicy z szyldami firm (m.in. Persil, Allianz, UFA).

– Miasto jest żywym organizmem, który trudno kontrolować, a jego rozwój dyktuje wiele czynników – stwierdza prof. Wojciechowski. – Urbanistyka i architektura zawsze powstają w konkretnym kontekście społeczno-politycznym, kulturowym, ekonomicznym. W „Dum-dum” to zmieniający się Berlin, pełen kontrastów. Z jednej strony to oświetlone neonami ulice, metaliczne samochody, kina, domy towarowe i jasne osiedla wśród zieleni. Z drugiej – dzielnice biedy, gdzie robotnicy mieszkają całymi rodzinami w zatęchłych izbach w oficynach kamienic. Ten miejski kolaż jest krajobrazem zmian społecznych, których częścią są mieszkańcy i bohaterowie komiksu.

Kreślenie drogą do zrozumienia

Tworząc swoje komiksy, prof. Łukasz Wojciechowski wykorzystuje jako swoje cyfrowe deski kreślarskie program dla inżynierów AutoCAD. Ogranicza się przy tym do stawiania kresek i kilkunastu podstawowych funkcji.

– Można to traktować jako ograniczenie, lecz dla mnie jest to pewien rygor, który pomaga mi się skupić, czasem redukować, czasem nawet wykonywać coś mechanicznie. Ale tylko kiedy wiąże się to z historią – przyznaje naukowiec z W1. – Bohaterem komiksu jest zawodowy kreślarz, więc wydaje mi się uzasadnione, że rysuję historię także w sposób „inżynierski”. Należy jednak dodać, że z „wykreślonego” bohatera czasem „wyrywa się” rysunek odręczny.

Kadr z komiksu: w środku kreślarze przy pracy, na dole ich kolejowe rysunki techniczne, u góry dialogi.

Jego wcześniejsze komiksy zostały opublikowane przez francuskie wydawnictwo Éditions ça et la, wydające dzieła zagranicznych autorów. Były dostępne we Francji, Belgii, Szwajcarii i Kanadzie – krajach, w których komiksy na poważne tematy są codziennością od lat.

– Cieszę się, że jeden z nich, „Mechaniczne słońce”, wkrótce ukaże się po polsku – podkreśla prof. Wojciechowski. – Każda kolejna historia jest dla mnie wielkim przeżyciem. Próbuję w nich wcielać się w postaci o innych doświadczeniach i poglądach. Chcąc je jakoś zrozumieć, zbliżyć się do nich, studiuję ówczesne budynki i rysuję projekty w danym stylu. Pozwala mi to poczuć choć namiastkę ich czasów, perspektywy i stanu ducha. Myślę, że komiks warto traktować jako wartościowe medium rozmowy o relacji ludzi z ich otoczeniem.

Grafika promująca rekrutację na Politechnikę Wrocławską. Zielone tło z ręką robota i atomem.

bsol

Galeria zdjęć

Politechnika Wrocławska ©