Jesteśmy najlepszą techniczną i zarazem drugą uczelnią – spośród wszystkich – w Polsce w zapewnianiu naszym absolwentom najlepszego startu na rynku pracy – tak wynika z rankingu „Rzeczpospolitej”, przygotowanego na podstawie badania „Ekonomiczne Losy Absolwentów (ELA)” oraz danych ZUS.
Więcej niż dekoracja. Co badania mówią o wpływie murali na przestrzeń miejską?

Murale. Ile jest ich w Polsce? Nie wiadomo, ale we Wrocławiu mamy ich ponad 120. Mijamy je codziennie, często zapominając o ich istnieniu, a tymczasem są czymś więcej niż tylko estetycznym dodatkiem. Analizą ich znaczenia dla przestrzeni miejskiej zajmuje się Zofia Koszewicz, doktorantka ze Szkoły Doktorskiej PWr.
Mural to forma malarstwa ściennego, realizowana na elewacji budynku lub innego obiektu budowlanego. Może być reklamą, dekoracją, promować akcję charytatywną lub wydarzenie. Jak bardzo wpływają na przestrzeń miejską? Czy oddziałują również na nas? A jeśli tak, to jak mocno?
Te wszystkie kwestia bada w swojej pracy doktorskiej Zofia Koszewicz, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, a obecnie doktorantka w Szkole Doktorskiej PWr. Swoją pracę przygotowuje pod opieką dr hab. inż. arch. Marty Rusnak, prof. uczelni z Wydziału Architektury oraz dr. hab. inż. Rafała Krupińskiego, prof. uczelni z Politechniki Warszawskiej.
Michał Ciepielski: Dlaczego murale są ciekawym tematem do badań?
Zofia Koszewicz: Murale funkcjonują na styku architektury i sztuki, a mnie zainteresowało, jak ten rodzaj sztuki może oddziaływać na przestrzeń miejską i czy przy ich pomocy możemy w jakiś sposób tę przestrzeń kształtować. Analizując dotychczasowe publikacje naukowe na ten temat, ze zdziwieniem odkryłam, że większość kończy się na ogólnych opisach funkcjonalności, a niewielu badaczy podejmuje się metrycznej weryfikacji tych zjawisk. Szybko okazało się też, że badań nad muralami nie można przypisać tylko do jednej dyscypliny, bo są powiązane z wieloma z nich i wymagają badań interdyscyplinarnych.
Zatem nie można analizować tego tematu tylko z perspektywy architekta lub artysty.
Tak, dlatego swoją pracę pisałam, współpracując z prawnikiem, oświetleniowcem i artystami z Akademii Sztuk Pięknych. Na początku chciałam zająć się najbardziej nurtującą mnie kwestią, a więc tym, czy mural może być narzędziem kreowania przestrzeni miejskiej. Potem, wykorzystując badania eye-trackingowe, sprawdziłam, czy to założenie jest prawdziwe. W sumie w finalnych badaniach weryfikacyjnych, wzięło udział ponad 160 osób.
Na czym polegały te badania?
W działającym na Politechnice Wrocławskiej laboratorium eye-trackingowym Let’s GO prezentowałam badanym zdjęcia przestrzeni miejskiej z różnymi muralami i bez nich, sprawdzając na czym koncentruje się ich uwaga. Nie jest zaskakujące, że w bardzo wielu przypadkach okazywało się, że szybciej przyciągają one nasz wzrok i skupiamy się na nich dłużej, niż na otaczających je obiektach. Było to jeszcze bardziej wyraźne w sytuacji, gdy otoczenie jest zdegradowane. Badania wykazały też, że gdy przestrzeń wokół muralu jest nasycona dużą liczbą innych atrakcyjnych elementów, to jego wpływ na przestrzeń jest marginalna i to bez względu na to, co się na nim znajduje.
Schemat ścieżki wodzenia wzrokiem w badaniu eyetrackingowym na przykładzie muralu na osiedlu Żoliborz Artystyczny w Warszawie
Czyli można je traktować jako jeden ze sposobów na rewitalizację przestrzeni? We Wrocławiu murale możemy oglądać choćby na podporach estakad i mostów, na ścianach starych kamienic i wysokich blokach.
Mural może być narzędziem rewitalizacji, mniej gentryfikacji, gdyż bardziej oddziałuje w nieatrakcyjnej przestrzeni. Wyniki moich badań potwierdziły, że pojawienie się muralu istotnie poprawia ogólne wrażenie zaniedbanego otoczenia, w efekcie jest ono lepiej odbierane, a nawet traktowane jako bardziej bezpieczne. Pokazując zdjęcia budynków z muralami, zadawałam badanym osobom różne pytania, np. czy – będąc studentem – chciałaby wynająć mieszkanie w tej okolicy. Okazało się, że murale pozytywnie wpływały na atrakcyjność ulicy i to bez względu na to, co przedstawiały. To, że estetyka murali nie miała wpływu na ocenę atrakcyjności mieszkaniowej miejsca było dla mnie zaskoczeniem. Liczył się sam akt zaopiekowania daną przestrzenią.
Warto też zwrócić uwagę na to, gdzie murale występują. Jeśli spojrzymy na państwa europejskie, to są to przede wszystkim tereny dotknięte wojną. Na przykład w Czechach i w Szwecji właściwie murali nie ma lub zdarzają się pojedyncze ich przykłady. W samej Pradze jest ich dosłownie kilka i to raczej niezbyt okazałych, głównie szyldów reklamowych. Tam po prostu nie ma miejsc do „zaklejenia”. Zabudowa tych miast nie była zniszczona, nie brakuje budynków, nie ma ścian, na których można by coś namalować.
Wspominała Pani, że do badań trzeba było zaangażować prawnika.
Sprawa jest o tyle ciekawa, że w polskich aktach prawnych nie ma w ogóle definicji muralu. Nie wiemy więc, kiedy malowany obraz staje się muralem, a przestaje być np. zwykłym graffiti. Okazało się, że w tej kwestii poruszamy się w stanie niepewności prawnej. Brakuje informacji o kryteriach, jakie muszą być spełnione, aby dane dzieło sklasyfikować jako mural, takich jak choćby techniki w jakich powinien być on wykonany. Dlatego w czasopiśmie Samorząd Terytorialny zaproponowałyśmy naszą propozycję definicji w odniesieniu do muralu reklamowego. Definicji muralu potrzebujemy z wielu względów. Przykładowo nie wiadomo jak chronić krajobraz oraz zabytkowe malarstwo architektoniczne. Mało precyzyjne są także systemy naliczania opłat od umieszczanych na muralach logotypów sponsorów.
Mural reklamowy na ul. Tamka w Warszawie – widok dzienny i nocny ulicy
Trudno w to uwierzyć. Przecież co chwilę pojawiają się informacje o nowych muralach. Od kilku tygodni przy ul. Legnickiej we Wrocławiu możemy na przykład oglądać nowe dzieło poświęcone Marii Skłodowskiej-Curie.
Publikacje na temat murali ostatnio zaczynają się pojawiać, ale koncentrują się one głównie, wokół opracowań dokumentujących murale w danym mieście. W 2024 r. pojawiła się monografia dotycząca murali w Warszawie i zawiera wiele wypowiedzi artystów i innych osób związanych z muralami, ale to raczej wyjątek. Dobra jest też dokumentacja murali patriotycznych autorstwa Wojciecha Wilczyka, ale publikacji stricte naukowych na ten temat wciąż jest niewiele. Trudno też oszacować, ile murali mamy w Polsce, bo nie ma też żadnej oficjalnej ewidencji. Czasem pojawiają się na mapach turystycznych, ale te informacje szybko się dezaktualizują. Jedynym miastem, w którym jest prowadzony rzetelny spis murali, jest Jarocin. Brak ewidencji pokazuje, że władze nie zauważają potencjału i zagrożeń związanych z rozwojem tego typu malarstwa w Polsce. Kontrastuje to z liczbą polubień postów prezentujących murale w social mediach.
A wiemy ile murali mamy we Wrocławiu?
Jeśli weźmiemy pod uwagę murale, które zostały namalowane legalnie, czyli powstały za zgodą właściciela danego obiektu lub terenu, to jest ich na pewno ponad 120.
Mówiła też Pani, że jeden z rozdziałów doktoratu powstał we współpracy z oświetleniowcem. Czego dotyczy?
Mural, w odróżnieniu od malarstwa sztalugowego, ma reprezentację dzienną, którą oglądamy w naturalnym świetle, oraz nocną, gdy jest oświetlany sztucznie. W swojej pracy skupiłam się na tym drugim aspekcie, który powiązałam z problemem zanieczyszczenia światłem. Centrum Badań Kosmicznych PAN przedstawiło raport, według którego w 2022 r. w żadnym z polskich miast wojewódzkich nie było astronomicznej nocy, we wszystkich po zachodzie słońca było jasno jak w dzień. Dlatego sprawdziłam, jak poziom oświetlenia w nocy wpływa na odbiór muralu. Okazało się, że jest pewien punkt luminancji, czyli jasności, po przekroczeniu którego zaczynamy odbierać przestrzeń jako mniej bezpieczną. W niektórych przypadkach zmniejszenie zastosowanego natężenia oświetlenia, nawet o połowę daje dużo lepszy efekt. Paradoksalnie niższa luminancja mogłaby wspierać atrakcyjność wizualną reklamodawców, a to automatycznie przekładałoby się też na niższe zużycia prądu i korzyści środowiskowe. Tu jaśniej nie jest synonimem słowa lepiej.
Czy na podstawie przeprowadzonych badań może Pani przedstawić kilka dobrych praktyk w projektowania murali?
Już na etapie projektowania należy zdecydować, czy mural ma być trwały czy tymczasowy, trzeba wiedzieć, jaką ma spełniać rolę, żeby móc dobrać do niego odpowiednie materiały i techniki wykonania. Jeżeli ma być na tymczasowy, wybierzmy farby akrylowe, które mają szeroką paletę kolorystyczną, ale są nietrwałe. Jeśli zależy nam, żeby mural przetrwał długo, zastosujmy farby mineralne, są dużo bardziej stonowane i łatwiej wkomponowują się w zabytkową tkankę miejską. Uważam też, że malowaniem powinna się zajmować osoba, która ma wykształcenie plastyczne. Estetyka przestrzeni miejskiej jest o tyle istotna, że wpływa na bardzo wiele osób i może kształtować ich gust. Ktoś może nigdy nie wejść do galerii sztuki, ale mural będzie oglądał codziennie, bo np. mieszka tuż obok. Stworzenie takiego dzieła to naprawdę duża odpowiedzialność, zważając na ich rosnącą liczbę w przestrzeni publicznej.
Czy praca doktorska zamknęła temat Pani badań nad muralami?
Moja praca w ramach doktoratu miała bardziej charakter pilotażowo-przeglądowy, ale potwierdziła tezę, że mural może być narzędziem kreowania przestrzeni miejskiej. W trakcie badań pojawiło się też kilka nowych ścieżek badawczych, które wydają mi się atrakcyjne i zamierzam dalej je zgłębiać. Wraz z zespołem złożyliśmy już jeden wniosek grantowy dotyczący kontynuacji badań, a w planach mamy też przygotowanie kolejnego.
Widok ul. Włodkowica zamkniętej kompozycyjnie muralem Oskara Podolskiego wykonanego z okazji uroczystej inauguracji odrestaurowanych XVIII-wiecznych organów Michaela Englera w bazylice św. Elżbiety we Wrocławiu
A jaki jest Pani ulubiony mural we Wrocławiu?
To mural autorstwa Oskara Podolskiego przy ul. Włodkowica. Uważam, że fantastycznie domyka oś kompozycyjną tej ulicy. Ma mocną formę dzienną, która wzmacnia ekspresję ulicy i znajdujących się na niej historycznych kamienic, jak i nocną, w której świetnym zabiegiem było zastosowanie światła UV, dzięki któremu z typograficznej kompozycji wyłania się twarz. Artystycznie jest to dzieło przemyślane od początku do końca i znakomicie wpisuje się w kontekst Dzielnicy Czterech Świątyń.
mic

