Jesteśmy najlepszą techniczną i zarazem drugą uczelnią – spośród wszystkich – w Polsce w zapewnianiu naszym absolwentom najlepszego startu na rynku pracy – tak wynika z rankingu „Rzeczpospolitej”, przygotowanego na podstawie badania „Ekonomiczne Losy Absolwentów (ELA)” oraz danych ZUS.
Roboty mobilne ścigały się na PWr [ZDJĘCIA]
Czwarte piętro parkingu Strefy Kultury Studenckiej ponownie stało się torem dla robotów mobilnych rywalizujących w kilku konkurencjach w ramach zawodów Robodrift. Kibice mieli okazję nie tylko podziwiać pojazdy w akcji, ale także porozmawiać z jednym z robotów, a ci najmłodsi mogli nawet liczyć na przejażdżkę.
Zawody Robodrift już od kilku lat organizują razem Koło Naukowe Mechatroniki i Robotyki „Synergia” i Stowarzyszenie „Progresja”. Jak podkreśla dr Jarosław Szrek, opiekun „Synergii”, coroczny konkurs jest motywacją dla studentów, by zbudowali od zera własnego robota, i jednocześnie okazją do nauki. – Stworzenie takiego pojazdu i zetknięcie się z różnymi problemami przy jego konstruowaniu daje wiedzę, jakiej nie zdobędzie się, tylko czytając podręczniki i oglądając zdjęcia – tłumaczy.
Trasa z kawałkami cegieł
Roboty ścigały się w dziewięciu konkurencjach rozgrywanych na dwóch torach – TimeAttack, w którym trasa wyznaczona jest za pomocą czarnej linii na białym tle, i Off-road składający się z szeregu przeszkód. Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się zwłaszcza konkurencje odbywające się na tym drugim. Roboty musiały tam przejechać m.in. przez piaskownicę, gruzowisko ze sporymi kawałkami cegieł, rampę czy tunel, a w konkurencji Off-Road:Rescue użyć także manipulatora, by przenieść klocki w wyznaczone miejsce. Liczyły się czas przejazdu oraz punkty zdobyte za pokonanie kolejnych przeszkód.
Jednym z pojazdów rywalizujących w Off-Road:Rescue był „Czołguś” skonstruowany przez Mateusza Fiedenia z Wydziału Mechanicznego i Ewę Ziętek z Wydziału Elektroniki. – Zbudowaliśmy go w ciągu trzech ostatnich dni – opowiadali. – Kosztowało nas to sporo pracy, ale zdążyliśmy. Robot jeździ i całkiem nieźle sobie radzi. Jest tani, bo zbudowany z tego, co było pod ręką, ale za to silny – śmiali się, tuż po tym, jak „Czołguś” dodatkowo poza swoją konkurencją, przeciągał też samochód osobowy, dopingowany przez kibiców, którzy nie wierzyli, że tak mały pojazd będzie w stanie poruszyć całkiem spore auto. A jednak udało się. – Sami byliśmy zdziwieni – mówili młodzi konstruktorzy.
Przejażdżki na „Huskym”

Wśród najmłodszych kibiców największą radość budził robot przemysłowy „Husky” skonstruowany wspólnie przez firmę Lean-Tech i naukowców z Politechniki Wrocławskiej w ramach grantu z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Maluchy mogły na nim jeździć, z czego skwapliwie korzystały. Robot jest na razie w fazie prototypowej, ale wkrótce mają się zacząć przygotowania pierwszych modeli do sprzedaży. „Husky” służy do transportowania palet z różnymi towarami. Jest w stanie udźwignąć do 1,5 tony (sam ważąc 200 kg) i poruszać się z maksymalną prędkością 4 km/h. – Jest wyposażony w dwa skanery bezpieczeństwa, które mapują przestrzeń, w jakiej robot się porusza, dzięki czemu wie, jaką trasę ma autonomicznie pokonywać. Tak jak odkurzacz roomba – wyjaśniał Krzysztof Kowalik, jeden z konstruktorów robota, absolwent studiów inżynierskich na Wydziale Mechanicznym PWr.
„Maya” z „Gwiezdnych Wojen”
Odwiedzający Robodrift mogli także poznać „Mayę” startującą w konkurencji freestyle (dla każdego samodzielnie skonstruowanego pojazdu, jury ocenia tam konstrukcję, elektronikę i algorytmy robota pod względem ich złożoności, innowacyjności i estetyki). To robot humanoidalny zbudowany wspólnie przez Marka Majkowskiego i jego synów 12-letniego Szymona i 17-letniego Klaudiusza. – To mój pomysł na wspólne, kreatywne spędzanie czasu z dziećmi – opowiadał Marek. – Najpierw zbudowaliśmy od zera drukarkę 3D, a potem na niej wydrukowaliśmy większość elementów „Mayi”, poza śrubami. Złożenie jej i zaprogramowanie zajęło nam około roku i to był dobrze spędzony czas. Mam nadzieję zaszczepić w chłopakach pasję majsterkowania i programowania, bo sam jestem absolwentem Politechniki Wrocławskiej. Studiowałem na Wydziale Elektroniki na kierunku sieci i systemy komputerowe.
„Maya” jest sterowana głosem. Można z nią porozmawiać (odpowiada np. na pytanie „Jak masz na imię?”), a do tego rozpoznaje twarze, kształty i obiekty jak choćby papugę na zdjęciu. Jej głową jest hełm Stormtroopera, czyli szturmowca z „Gwiezdnych Wojen”, bo jej konstruktorzy są fanami tej popularnej sagi filmowej. Dlatego skonstruowali także inne starwarsowe roboty – R2D2 i BB2. – „Mayę” pokazywaliśmy już na Politechnice Wrocławskiej. Na początku tego roku zwyciężyła w swojej kategorii na Robotic Arenie – opowiada Marek Majkowski. – Takie nagrody są miłe, ale nie to jest dla nas najważniejsze. Cieszy nas samo budowanie, spędzanie czasu razem i efekt końcowy, czyli działający robot. Teraz pracujemy nad sztuczną inteligencją „Mayi”, więc to jeszcze nie koniec.
Wyniki poszczególnych konkurencji zawodów zostaną opublikowane na oficjalnej stronie zawodów.
Lucyna Róg
